Blog / Wena – Pojawia się i znika, taka jej taktyka…

Wena – Pojawia się i znika, taka jej taktyka…

Siedzisz i odbijasz się od jednego zlecenia do drugiego. Wszystko leci płynnie jak woda z wodospadu. Nagle dostajesz świeżutkiego klienta, pół strony wytycznych, gdzie nic nie składa się do kupy. Posiadasz jedynie logo, które nijak nie będzie współgrało z koncepcją nowoczesnej strony, o której wspomina. Czytasz pierwszy akapit trzy razy, aby zrozumieć o co w ogóle chodzi, przechodzisz do drugiego, który nijak się ma do poprzedniego… A gdy przedzierasz się przez gąszcz niespójnej treści, czeka na Ciebie główna myśl: „Strona ma być bardzo ładna, wyjątkowa. Liczę na inwencję twórczą grafika”. Czytasz kolejny raz całość, bo myślisz że całość ma ukrytą głębię… aż w końcu nie wiesz za co się zabrać.

Tworzysz nowy dokument o szerokości 1920px i patrzysz na białą kartkę papieru. Wstawiasz logo, bo zawsze to coś. Wpisujesz kolejne pozycje menu, o których o dziwo klient zapomniał wspomnieć, ale co tam zapewne zostało to zawarte drobnym druczkiem w słowach „Liczę na inwencję twórczą grafika”. Na pozór idzie dobrze. Biała kartka nie już już całkowicie biała, aż tu nagle… CZARNA DZIURA. Wiesz że przydało by się główne zdjęcie, może slider, a może jednak nie… No nic przeglądasz strony internetowe z branży i szukasz inspiracji, co w ogóle możesz tam zamieścic. Kiedy masz już ogólną koncepcję merytoryczną, myślisz „Tak! Znajde zdjęcie XYZ”. Wpisujesz słowo kluczowe w wyszukiwarkę, skaczesz pomiędzy kolejnymi stronami i wybrzydzasz „Bo to zdjęcie nie pasuje…” jakbyś, co najmniej miał koncepcje. Nagle ni stąd z ni zowąd widzisz jedno zdjęcie, w które jesteś wpatrzony jak ciele w malowane wrota. Pojawiają się obrazki… tak masz wenę! Szybko wrzucasz zdjęcie na swoją „makietę”, aby tylko Cię nie opuściła.
Teraz widzisz. Zdjęcie idealnie wpasowuje się w tematykę strony. Dopasowujesz rozmiar logo, kolor belki z menu, dodajesz wyszukiwarkę, zdjęcie staje się slajderem, na który wrzucasz odpowiadający stronie tekst. Niżej załączasz domniemaną ofertę klienta, wypełniając ją LOREM LIPSUM, dobrym na każdą okazję. Twórca lorem ipsum jest geniuszem, ale o tym innym razem…
Rozdzielasz częśc główną od nadmiarek w szerokości strony i wypełniasz ją teksturą, a co? Kto grafikowi z inwencją twórczą zabroni? Dodajesz obszar z aktualnościami i wypicowanym foto, strefę kontaktową z formularzem kontaktowym i mapką dojazdu, przedzierasz się przez kontrahentów swojego klienta, bo o tym coś wspomniał, aż w końcu z łzą w oku docierasz do stopki strony.
Z determinacją wstawiasz: „Wykonanie: Rekiny Reklamy” i z dumą przesyłasz do klienta. A kiedy słyszysz „Tak, właśnie o to mi chodziło. Bardzo mi się podoba, ale zmienił bym zdjęcie główne” pomału ginie twój wyimaginowany świat.
Ale cuż, przecież okazało się, że jesteś grafikiem z inwencją twórczą, a każdemu grafikowi potrzebna jest muza 🙂

O Autorze

Katarzyna Sołtys

Wsłucha się w wizję klienta i zrealizuje ją w postaci twórczego projektu graficznego.

email: katarzyna@rekiny-reklamy.pl

Jedna odpowiedź do “Wena – Pojawia się i znika, taka jej taktyka…”

  1. Arek napisał(a):

    No niestety z weną już tak jest… Pozdrawiam! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Rekiny Reklamy są właścicielami marek